Sprawozdanie 2006/2007


Nagrodą Główną
Ogólnopolskiego Konkursu Studenckich Kół Naukowych
Polskiego Towarzystwa Nauk Weterynaryjnych
jest sponsorowany przez firmę Royal Canin
wyjazd na francuskie wybrzeże Morza Śródziemnego

Wczesny jesienny poranek, opuszczamy deszczowa Polskę i po kilku godzinach wita nas upalna niczym w samym środku lata Prowansja. To początek kilkudniowego relaksu, namiastka wakacji w miejsce jesiennej chandry.

j_krzeminski

Pierwszy dzień spędziliśmy w Marsylii, pięknym portowym mieście urzekającym swoim kolorytem – mieszanina kultur i narodowości, nastrojowe uliczki, oraz przepiękna panorama miasta rozchodząca się ze wzgórza, spod bazyliki Notre Dame. Potem noc w hotelu Mercure w niedużej nadmorskiej miejscowości La Grande Motte.

Drugiego dnia wizyta w campusie Royal Canin. Mnie osobiście najbardziej urzekł tutejszy kennel i panel koci. Pogodne i zadbane zwierzęta, ogromne wybiegi z basenem, torem przeszkód agility i opiekunami, którzy dbają by żadnemu z podopiecznych się nie nudziło.

Następnie obiad w Avinion, mała sjesta pod Pałacem Papieży, i zwiedzania ciąg dalszy.

Kolejny dzień spędziliśmy żeglując po Morzu Śródziemnym pod wprawnym okiem Arnaud’a, naszego osobistego instruktora. Słońce przypaliło nam nieco nosy – została mała pamiątka z wyjazdu. Wieczorem jeszcze wypad na kolację do uroczego, obwarowanego murami, miasteczka Aigues-Mortes, w którym, gdyby nie odzywający się od czasu do czasu wierni kibice Francuskiej drużyny rugby (odbywał się akurat Puchar Świata), można by się poczuć niczym w innej epoce.

a_brychcy

Podsumowując, cudowna okolica – drzewka oliwne, palmy i przepiękne sosny, stada dzikich koni, słone, bagienne rozlewiska, gdzie w pełni sezonu roi się od różowych flamingów. My cierpliwie poszukiwaliśmy ich przez całe trzy dni. Dopiero ostatniego wieczoru udało nam się znaleźć małe stadko, które jakimś cudem nie odleciało jeszcze w cieplejsze strony. No i miłe towarzystwo dr Zbyszka Oliwy z Royal Canin Polska, który cały wyjazd zorganizował, za co należą mu się podziękowania. Dziękuję także prof. Tadeuszowi Stefaniakowi za opiekę nad badaniami i pracą. To dzięki niemu miałam okazję rozwinąć swoje zainteresowania behawioryzmem oraz spróbować jak smakuje praca naukowa (póki co w dość skromnym, studenckim wymiarze).

Anna Brychcy